Czy słyszałeś o tym, że jedna decyzja polityczna może wywołać globalną panikę na rynkach? Donald Trump swoją próbą zakupu Grenlandii nie tylko zaskoczył świat, ale także rozpoczął wyścig cen złota i srebra na niebotyczne poziomy. To nie kolejny epizod z serii "dziwaczne pomysły prezydenta". To zapowiedź potencjalnej wojny handlowej, która może dotknąć każdego z nas, a inwestorzy już teraz szukają schronienia.
W mojej praktyce dziennikarskiej widziałem wiele nieoczekiwanych ruchów rynkowych, ale reakcja na plany Trumpa dotyczące Grenlandii jest czymś wyjątkowym. Kiedy politycy zaczynają grać o tak wysoką stawkę, trudno przewidzieć konsekwencje, ale jedno jest pewne: bezpieczeństwo finansowe wielu z nas jest zagrożone.
Szlachetne metale na rekordowych szczytach
Reakcja rynków? Błyskawiczna. Cena złota osiągnęła zawrotną kwotę blisko 4 670 USD za uncję. Srebro jednak wyprzedziło swojego bardziej dostojnego towarzysza, notując wzrost o aż 4,4%. Skąd ten pęd do metali szlachetnych?
Logika jest prosta: agresywna polityka Trumpa osłabia wartość dolara amerykańskiego. Ci, którzy dysponują oszczędnościami w tej walucie, czują natychmiastową potrzebę ucieczki w aktywa uchodzące za bezpieczne. Chińscy inwestorzy, tradycyjnie skłaniający się ku złotu, jeszcze bardziej napędzają ten trend, potęgując ogólny niepokój na rynkach.
Dane potwierdzają tę tendencję: rezerwy złota w ETF-ach (funduszach giełdowych) wzrosły w zeszłym tygodniu o 28 ton, czyli 0,9%. To największy wzrost od września, a trend wzrostowy utrzymuje się już od siedmiu z ostatnich ośmiu tygodni. To nie tylko chwilowa panika, ale świadome działanie inwestorów.
Prognozy, które mrożą krew w żyłach
Analitycy nie szczędzą dramatycznych ostrzeżeń. Bank „Citigroup Inc.” już ogłosił prognozę, według której w ciągu najbliższych trzech miesięcy cena złota może osiągnąć 5 000 USD za uncję, a srebra nawet 100 USD. Jeśli te przewidywania się sprawdzą, czeka nas prawdziwa rewolucja na rynkach kapitałowych.
Unijny kalendarz: ciosy i kontruderzenia
W centrum tej geopolitycznej burzy znajduje się nie tylko Grenlandia, ale przede wszystkim odpowiedź Stanów Zjednoczonych na opór Europy. USA zapowiedziały wprowadzenie ceł na produkty z ośmiu europejskich krajów, w tym z potęg gospodarczych takich jak Francja, Niemcy czy Wielka Brytania. Te państwa stanowczo sprzeciwiają się planom przekazania Grenlandii.
Kalendarz sankcji jest bezlitosny:

- Od 1 lutego: wprowadzenie 10% ceł.
- Od czerwca: podniesienie ceł do 25%.
To bezpośredni cios w europejski eksport, który nieuchronnie wpłynie na całą wspólną rynek, a przez łańcuchy dostaw i ogólne spowolnienie gospodarcze, odczujemy go również w Polsce.
Bruksela szykuje potężną ofensywę: 93 miliardy euro w grze
Unia Europejska nie zamierza pozostać bierna. Wkrótce europejscy przywódcy spotkają się na pilnym szczycie, by omówić środki zaradcze. Źródła bliskie negocjacjom donoszą, że państwa członkowskie rozważają kilka radykalnych opcji, w tym wprowadzenie **kontrceł na towary z USA o wartości 93 miliardów euro** (108 miliardów USD).
Według doniesień „Bloomberg”, prezydent Francji Emmanuel Macron może aktywować narzędzie UE do walki z przymusem gospodarczym (Anti-Coercion Instrument – ACI). To najpotężniejsza broń odwetowa bloku, stworzona specjalnie do reagowania na szantaż gospodarczy i umożliwiająca UE podejmowanie szerokiego spektrum działań przeciwko państwom trzecim.
Geopolityczna linia uskoku w NATO
Eksperci zgodnie podkreślają, że ta sytuacja jest znacznie groźniejsza niż poprzednie konflikty handlowe. Napięcie wywołane kwestią Grenlandii różni się od zeszłorocznych wojen celnych, ponieważ sygnalizuje głębszy problem. To nie tylko spór o terytorium, ale pęknięcie w strategicznych relacjach.
„To świadczy o głębszej, geopolitycznej linii uskoku” – komentuje Charu Chanana, starszy strateg inwestycyjny w „Saxo Markets” w Singapurze. Według niej, groźba ceł wewnątrz Sojuszu to szok dla zaufania, który generuje dodatkową premię za ryzyko na rynkach. To wyraźny sygnał, że jedność NATO może być podważana.
Ceny metali szlachetnych w tym roku nie rosną w próżni. Odbijają się od dramatycznego wzrostu z 2025 roku, kiedy USA wplątały się w konflikt z Wenezuelą, a następnie podwoiły swoją retorykę wobec Grenlandii. Co więcej, administracja Trumpa wznowiła ataki na Rezerwę Federalną USA, podsycając obawy dotyczące niezależności banku centralnego. Inwestorzy, zaniepokojeni poziomem długu USA i stabilnością waluty, masowo wyprzedają obligacje rządowe.
Analitycy: to idealny przepis na wzrost cen złota
Obserwatorzy rynkowi na razie nie widzą powodów do optymizmu w kwestii geopolitycznej. Ale dla posiadaczy metali szlachetnych to dobra wiadomość.
„Ryzyko geopolityczne nadal rośnie” – stwierdza Kyle Rhys, analityk z „Capital.com Ink.”. „Nowa niepewność handlowa szkodzi perspektywom globalnego wzrostu, a nieprzewidywalna polityka zagraniczna USA zmniejsza zaufanie do dolara amerykańskiego. To idealna, po prostu doskonała kombinacja do wzrostu cen złota i srebra.”
Dane rynkowe potwierdzają te spostrzeżenia: w Singapurze cena złota odnotowała wzrost o 1,6%, podczas gdy srebro skoczyło o 3,4%, osiągając poziom 93,17 USD (w ciągu dnia podnosiło się nawet do 94,12 USD). Tymczasem indeks dolara Bloomberg spadł o 0,2%, pokazując, że zaufanie do amerykańskiej waluty w tym momencie poważnie podupada.
Co myślisz o tej sytuacji? Twoja opinia jest dla nas ważna! Napisz komentarz poniżej lub podziel się tym artykułem ze znajomymi.