Pamiętasz spektakl, jaki zafundowała nam kometa C/2025 R3 (PanSTARRS) jesienią 2024 roku? Jeśli przegapiłeś ten moment, wszechświat przygotowuje dla nas kolejną okazję do podziwiania niebiańskich cudów. Tym razem oczy astronomów skierowane są na nową gwiazdę – kometę C/2025 R3 (PanSTARRS), odkrytą we wrześniu na Hawajach. Ta kosmiczna wędrowniczka pędzi w stronę Słońca i Ziemi, budząc jedno, palące pytanie: czy szykuje się widowisko widoczne gołym okiem, czy może jedynie delikatny punkcik na ekranach teleskopów?

Zagadka "brudnej śnieżki"

Komety to jedne z najbardziej nieprzewidywalnych obiektów we wszechświecie. Krąży powiedzenie, że "komety są jak koty: mają ogon i robią, co chcą". Czym właściwie są i dlaczego ich zachowanie jest tak trudne do przewidzenia?

Skąd pochodzą i jak powstaje ich ogon?

Komety rodzą się w najdalszych, lodowych zakątkach Układu Słonecznego. To w zasadzie gigantyczne bryły pyłu i skał, które łączą lody. Kiedy taki obiekt zbliża się do Słońca, ciepło je sublimuje – czyli lód zamienia się w gaz, uwalniając cząsteczki pyłu. Tak powstaje efektowna "koma" (mglista otoczka wokół jądra) i słynny ogon.

Jednak z C/2025 R3 (PanSTARRS) sprawa nie jest taka prosta. Nikt nie jest w stanie precyzyjnie określić, ile materiału odleci, jak jasna będzie ani czy w ogóle przetrwa gorąco Słońca w całości.

Jak mała łyżeczka cynamonu w kawie może odmienić twój poranek. Kilka osób już to odkryło. - image 1

Kluczowe daty: kiedy skierować wzrok ku niebu?

Mimo tej nieprzewidywalności, prawa fizyki pozwalają nam dokładnie wyznaczyć trajektorię komety. Oto dwie daty, które warto zaznaczyć w kalendarzu:

  • 20 kwietnia 2026 r. – Kometa osiągnie peryhelium (punkt najbliższy Słońcu). Przemknie zaledwie 76,3 mln km od naszej gwiazdy, znajdując się gdzieś pomiędzy orbitami Merkurego a Wenus.
  • 27 kwietnia 2026 r. – To dzień, w którym będzie najbliżej Ziemi. Odległość wyniesie około 70,8 mln km. Właśnie w tym okresie spodziewany jest największy blask.

Czy zobaczymy ją bez pomocy?

To jest pytanie za milion dolarów. Prognozy wahają się od ostrożnego pesymizmu do pełnego optymizmu.

  • Scenariusz pesymistyczny: Jasność komety osiągnie zaledwie 8 magnitudo. Oznacza to, że bez potężnych lornetek lub amatorskiego teleskopu jej nie zobaczymy.
  • Scenariusz optymistyczny: Jasność może sięgnąć 2,5 magnitudo. To poziom jasności gwiazd w konstelacji Kasjopei, czyli kometa byłaby wyraźnie widoczna gołym okiem.

Fenomen, który może zmienić wszystko

Istnieje jeden czynnik, który daje nadzieję na spektakularny widok. Ekspert od komet, Uwe Pilz, zwraca uwagę na zjawisko zwane "rozpraszaniem w kierunku przodu" (ang. forward scattering). Działa to podobnie jak promień słońca wpadający przez szparę w ciemnym pokoju – drobinki kurzu stają się nagle widoczne i błyszczące.

Jeśli dopisze nam szczęście, pod koniec kwietnia, tuż przed świtem, na niebie możemy ujrzeć świetlisty ślad. Na razie jednak możemy tylko czekać i obserwować, jaki spektakl tym razem przygotowała nam ta kosmiczna "kotka".

Co myślisz o nadchodzącym zjawisku? Podziel się swoją opinią w komentarzu poniżej lub wyślij artykuł znajomym.