Zbliżająca się zmiana pory roku wymaga radykalnej zmiany podejścia do pielęgnacji naszych ukochanych pnączy. Jak dostosować podlewanie, wykonać ostatnie nawożenie organiczne i przygotować rośliny na nadejście mrozów, by nie straciły swojej gęstości? Marzec to decydujący moment.
Zapominasz o swoich pnączach, gdy lato dobiega końca? Błąd! Marzec to kluczowy miesiąc, w którym decydujesz o tym, jak twoje zielone ściany przetrwają zimę i jak bujnie zakwitną na wiosnę. Ignorowanie tego etapu może oznaczać nie tylko utratę części roślin, ale też znacznie słabszy wzrost w przyszłym sezonie.
Marzec – czas na strategiczne przygotowanie roślin
Według ekspertów, odpowiednia interwencja w marcu nie tylko gwarantuje przetrwanie zimowania, ale przede wszystkim decyduje o sile, z jaką pnącza odrodzą się kolejnej wiosny. Kluczem nie jest już pobudzanie do nadmiernego wzrostu, ale wzmacnianie istniejącej struktury i oczyszczanie liści po letnim stresie termicznym.
1. Zmiana trybu podlewania: z „letniego szaleństwa” na „zimowe oszczędzanie”
Wraz ze skróceniem dnia i spadkiem temperatury, parowanie wody z podłoża drastycznie maleje. Jednym z najczęstszych błędów jest utrzymywanie letnich nawodnień, co prowadzi do zastojów wody i sprzyja rozwojowi chorób grzybowych. Roślina zaczyna czuć, że nadchodzi schyłek.
- Moja technika: Stopniowo wydłużamy odstępy między podlewaniem, pozwalając ziemi nieco bardziej przeschnąć.
- Cel: To sygnał dla rośliny, że zbliża się zima. Powinna spowolnić produkcję delikatnych, młodych pędów, które byłyby pierwszymi ofiarami przymrozków.
Często widzę, jak właściciele ogrodów nadal podlewają swoje pnącza z taką samą intensywnością jak w sierpniu. To prosty przepis na kłopoty podczas pierwszych nocnych spadków temperatury.

2. Odżywianie na zimę: potas, nie azot
W marcu powinniśmy całkowicie unikać nawozów z dużą zawartością azotu. Stymuluje on tworzenie nowych, słabych liści, które nie zdążą zdrewnieć przed zimą. Zaleca się dostarczenie roślinom potasu i fosforu.
- Te pierwiastki znajdziesz w naturalnych nawozach, takich jak kompost czy popiół drzewny (używany z umiarem!), lub w gotowych nawozach jesiennych dostępnych w centrach ogrodniczych.
- Wzmocnią one ściany komórkowe pnączy i poprawią kondycję systemu korzeniowego.
Dodatkowa warstwa kompostu lub ściółki (mulczowanie) u podstawy rośliny pomoże utrzymać stabilną temperaturę korzeni, nawet gdy nocne powietrze zacznie już mrozić.
3. Ostateczne porządki: zapobieganie plagom przed zapadnięciem w sen
Zanim rośliny liściaste, takie jak winobluszcz czy niektóre gatunki powojników, zaczną gubić liście, należy przeprowadzić sanitarne cięcie. To nie jest jeszcze cięcie formujące, a raczej „kosmetyka” przed zimowym spoczynkiem.
- Co musisz zrobić:
- Dokładnie obejrzyj spód liści. Usuń ewentualne skupiska mszyc czy przędziorków – te szkodniki często pojawiają się po letnich upałach i mogą przetrwać zimę, atakując wiosną z nową siłą.
- Usuń suche, połamane lub uszkodzone przez słońce gałązki. Poprawia to cyrkulację powietrza i pozwala promieniom słonecznym dotrzeć do wnętrza korony, intensyfikując jesienne przebarwienia, których tak wiele osób nie docenia.
Zastanawiam się, ilu z nas poświęca tyle uwagi swoim pnączom właśnie w marcu. To niewielki wysiłek, który procentuje przez cały kolejny rok.
A Ty? Czy pamiętasz o tych kluczowych krokach przed nadejściem zimy? Podziel się swoimi doświadczeniami w komentarzach!