Codziennie rano budzi nas to samo, znajome słońce. Wydaje się tak niezmienne, tak wieczne – a jednak nawet największe gwiazdy mają swój kres. Naukowcy coraz głośniej mówią o przyszłości Ziemi, ściśle związanej z ewolucją naszego Słońca. A ta ewolucja prowadzi do kosmicznej katastrofy, która może położyć kres życiu, jakie znamy.

Kiedy słońce zagraża Ziemi

Obecnie Słońce znajduje się w najbardziej stabilnej fazie swojego życia – fazie ciągu głównego. W tym czasie w jego jądrze wodór zamienia się w hel, uwalniając ogromne ilości energii, która zapewnia nam życie. Ale ta równowaga nie będzie trwać wiecznie. Za około pięć miliardów lat zapasy wodoru w jądrze Słońca wyczerpią się. To moment, w którym zacznie się proces prowadzący do zagłady całej Układu Słonecznego.

Jak umierają gwiazdy i dlaczego to nie wróży nic dobrego

Gdy gwiazda traci swoje paliwo, jej jądro, pod wpływem grawitacji, zaczyna się kurczyć. Uwolniona energia podgrzewa zewnętrzne warstwy, powodując, że Słońce zaczyna się rozszerzać. Będzie ono setki razy większe niż dzisiaj, przekształcając się w gigantyczną czerwoną olbrzymkę. To już nie będzie nasza łagodna, żółta gwiazda. Słońce stanie się ogromną, rozpaloną kulą, której zewnętrzne granice zbliżą się do orbit planet wewnętrznych.

Pierwsza w ogniu pochłonięta zostanie Merkury, potem Wenus, a w końcu – nasza Ziemia. Według obliczeń naukowców, nasza planeta może napotkać jeden z dwóch scenariuszy: albo zostanie całkowicie pochłonięta przez rozszerzające się Słońce, albo zostanie rozerwana przez potężne siły pływowe, rozpadając się na rozgrzane fragmenty skał i metalu. W obu przypadkach Ziemia jako nasza obecna, tętniąca życiem oaza przestanie istnieć.

Nieoczekiwane odkrycie kosmiczne odzwierciedla ponurą przyszłość Ziemi

Przez długi czas te scenariusze były jedynie teoretycznymi modelami, opartymi na skomplikowanych obliczeniach. Jednak niedawno astronomowie znaleźli realne dowody, jak może wyglądać los planet po śmierci swojej gwiazdy. W Mgławicy Pierścienia, oddalonej o 2283 lata świetlne, naukowcy odkryli tajemniczą strukturę – coś w rodzaju "żelaznego pręta" złożonego ze zjonizowanych atomów żelaza.

To, co początkowo wydawało się jedynie kolejną kosmiczną anomalią, po szczegółowej analizie okazało się czymś znacznie bardziej niepokojącym. Dr Roger Wesson z Uniwersytetu w Cardiff sugeruje, że ta struktura to szczątki skalistej planety, która istniała tam kiedyś. Około 4000 lat temu centralna gwiazda Mgławicy Pierścienia również rozszerzyła się do czerwonej olbrzymki, niszcząc jedną ze swoich planet.

Nasze Słońce wkrótce zamieni się w pożeracza planet. Oto, co czeka Ziemię. - image 1

Ilość żelaza w odkrytej strukturze idealnie odpowiada temu, co pozostałoby po wyparowaniu planety wielkości Ziemi lub Wenus. To kosmiczne ostrzeżenie przed tym, co pewnego dnia może spotkać nasz świat.

Mgławica planetarna – ostatnie tchnienie gwiazdy

Śmierć gwiazdy nie jest natychmiastowa. Po fazie czerwonego olbrzyma Słońce zacznie odrzucać swoje zewnętrzne warstwy. Rozproszą się one w kosmosie, tworząc spektakularne, ale krótkotrwałe zjawisko – mgławicę planetarną. Na jej środku pozostanie jedynie maleńka, niezwykle gęsta biała karlica – pozostałość po jądrze gwiazdy.

Taki los spotyka większość gwiazd podobnych do Słońca. Badania wskazują, że po fazie rozszerzenia, planety znajdujące się blisko gwiazdy niemal na pewno znikają. Statystyka jest bezlitosna: prawdopodobieństwo przetrwania choćby jednej planety na wewnętrznych orbitach spada z 0,28% do 0,11%. Oznacza to, że prawie wszystkie skaliste planety giną wraz ze swoją gwiazdą.

Przyszłość Ziemi – zagłada i nowy początek

Jeśli prognozy naukowców się sprawdzą, Ziemia prawdopodobnie powtórzy los tajemniczego obiektu z Mgławicy Pierścienia. Materia naszej planety zostanie wyparowana, rozłożona na zjonizowane pierwiastki i ostatecznie stanie się częścią ogromnej chmury gazu i pyłu. Ta chmura, po milionach lat, być może stanie się budulcem dla nowych gwiazd i planet.

Paradoksalnie, nawet tak ponury scenariusz ma swój kosmiczny, ciągły charakter. Choć Ziemia jako planeta zniknie, jej atomy będą dalej wędrować po wszechświecie, stając się częścią innych światów i być może kiedyś przyczyniając się do powstania nowego życia.

Dziś takie prognozy wydają się niewiarygodnie odległe, ale przypominają nam prostą prawdę: nawet najbardziej stabilne rzeczy we Wszechświecie nie są wieczne. Słońce, które daje nam życie, pewnego dnia stanie się również przyczyną jego końca. I chociaż nastąpi to za miliardy lat, nauka pozwala nam już teraz spojrzeć na ten wielki i zarazem przerażający obraz przyszłości.

Co o tym sądzisz? Twoja opinia jest ważna! Napisz komentarz poniżej lub udostępnij artykuł znajomym.