Wyobraź sobie ciszę pradawnych cmentarzy, gdzie każdy kamień to opowieść. Niedawno, podczas prac wykopaliskowych w średniowiecznych czeskich nekropoliach, dokonano odkryć, które zaskoczyły samych badaczy. To, co spoczywało w ukrytych grobach, nie tylko rzuca nowe światło na dawne rytuały pogrzebowe, ale także przewraca nasze dotychczasowe wyobrażenia o wierzeniach i strukturach społecznych tamtych czasów. Archeolodzy są przekonani, że te znaleziska mogą na nowo napisać historię regionu.

Często myślimy o średniowieczu jako o erze, w której osoby zmagające się z chorobami zakaźnymi były izolowane i odrzucane przez społeczeństwo. Jednak nowo odkryte artefakty malują zupełnie inny obraz tych ludzi. Przyjrzyjmy się bliżej tym tajemnicom, które kryją się w ziemi.

Co kryją groby? Niespodzianki z ziemi

W jednej z przebadanych nekropolii, gdzie archeolodzy pracowali przez długi czas, analizując tysiące pochówków, okazało się, że chorzy zmarli nie otrzymywali gorszego traktowania podczas pochówku niż ich zdrowi rówieśnicy. To odkrycie stojące w sprzeczności z powszechnymi mitami.

Nowe badania: Mit o wykluczeniu obalony

W najnowszych badaniach, prowadzonych między innymi przez duńskich naukowców, wykazano, że w średniowiecznej Danii osoby cierpiące na choroby zakaźne nie były odsyłane na skraj cmentarzy ani pochowane z niższymi honorami. To zaskoczyło wielu specjalistów, którzy opierali się na utartych stereotypach.

‑ Zaskoczyło nas to, bo istnieje wiele wyobrażeń o tym, że w średniowieczu chorych po prostu wyrzucano za drzwi – mówi archeolog Vicki Rytoft Kristensen z Uniwersytetu Południowej Danii.

Naukowcy analizowali szczątki 939 zmarłych z pięciu duńskich cmentarzy, szukając śladów trądu i gruźlicy. Następnie porównywali lokalizację ich grobów w obrębie cmentarzyska. W średniowieczu im bliżej kościoła był pochówek, czyli nawet w jego murach, tym wyższy status społeczny oznaczało. Miejsce na skraju cmentarza sugerowałoby niższy majątek.

Okazało się jednak, że groby osób chorych na trąd czy gruźlicę nie różniły się od grobów zdrowych – często znajdowały się w prestiżowych lokalizacjach, blisko świątyni.

Czym były trąd i gruźlica?

  • Trąd (choroba Hansena) to rzadka, poważna choroba zakaźna, która może prowadzić do uszkodzenia nerwów, zmian w wyglądzie twarzy, a nawet utraty kończyn.
  • Gruźlica to infekcja atakująca przede wszystkim płuca, rozwijająca się powoli i objawiająca się kaszlem z krwią, gorączką i trudnościami z oddychaniem.

Obie choroby były obecne w średniowieczu i uważano je za zakaźne.

Czy chorzy byli naprawdę odrzucani?

Historyczne źródła często wspominają o tzw. "dziedzińcach Świętego Jerzego" (Skt. Jørgensgårde), które funkcjonowały jako miejsca izolacji dla chorych. Niektóre dokumenty wręcz opisywały je jako "więzienia".

Jednak obecne badania sugerują znacznie bardziej złożony obraz. Naukowcy przypuszczają, że izolacja mogła być formą opieki, a nie wykluczenia. Osoby chore na trąd czy gruźlicę prawdopodobnie trafiały do tych placówek w celu leczenia i pielęgnacji.

– Nie powinniśmy postrzegać średniowiecznych ludzi jako beznamiętnych, którzy natychmiast rezygnowali z chorych – mówi Vicki Rytoft Kristensen. – Bardziej prawdopodobne jest, że starali się jak najlepiej o nich zadbać.

Skarby średniowiecznych grobów: Czego archeolodzy dowiedzieli się o zmarłych w Czechach? - image 1

Miejsce pochówku a status, nie choroba

Według badaczy, lokalizacja pochówku w średniowieczu zależała o wiele bardziej od zamożności zmarłego niż od jego stanu zdrowia. Osoby zamożne – na przykład duchowni czy fundatorzy kościołów – częściej spoczywały w pobliżu świątyni.

Chrześcijańskie średniowiecze kazało chować zmarłych głową na zachód, aby podczas zmartwychwstania mogli patrzeć na wschód, w stronę Chrystusa. Średniowieczne wyposażenie grobów, jak broń czy biżuteria z czasów wikińskich, zniknęło, ponieważ wiara chrześcijańska mówiła o równości wszystkich przed Bogiem.

Mimo to istniały subtelne oznaki statusu, takie jak groby budowane z cegły czy nietypowe układy kamieni.

Cień zarazy

Czarna śmierć w połowie XIV wieku pochłonęła od 30 do 40 procent populacji Europy. Podczas epidemii, zmarłych często grzebano masowo, co prawdopodobnie przyczyniło się do wykreowania obrazu "okrutnego średniowiecza".

Naukowcy jednak podkreślają, że był to stan wyjątkowy. W przypadku trądu i gruźlicy nie zaobserwowano podobnego traktowania.

– Być może przerażające historie o zarazie zniekształciły nasz obraz średniowiecza – mówi archeolog Anne Pedersen z Duńskiego Muzeum Narodowego.

Jak badano kości?

Naukowcy analizowali szczątki kostne pochodzące z różnych duńskich cmentarzy. Na przykład, ślady trądu mogły sugerować:

  • Zaokrąglenie jamy nosowej.
  • Ubytki kostne w okolicy siekaczy.
  • Otwory w podniebieniu.
  • Nieprawidłowe tworzenie się kości w stopach.

A gruźlicy między innymi:

  • Uszkodzenia stawu biodrowego.
  • Zmiany na żebrach.
  • Porous vertebræ (otworowate kręgi).

Wśród głównych autorów badań znaleźli się amerykańscy antropolodzy społeczni, duńscy specjaliści oraz pracownicy wielu muzeów.

Co to wszystko oznacza?

Badanie sugeruje, że średniowiecze niekoniecznie było tak okrutne dla chorych, jak często sobie to wyobrażamy. Choroba zakaźna nie oznaczała automatycznej utraty pozycji społecznej, przynajmniej w świetle praktyk pogrzebowych.

Może czas zastanowić się, jak bardzo "mroczne" było właściwie średniowiecze?