Gdy światło gaśnie, a za oknem zapada zmrok, zwykła kuchenka elektryczna zamienia się w zimne i milczące „zwierzę”. W takich chwilach najbardziej pragniesz nie tylko światła, ale elementarnego ciepła – choćby filiżanki gorącej herbaty lub talerza niezbyt jeszcze wystudzonej zupy. I tu na scenę wkracza ona: stara, zapomniana w kącie spiżarni patelnia z dziurą z boku lub na dnie, którą już dawno zamierzano wysłać na emeryturę.

Jak podgrzać jedzenie na starej patelni

Okazuje się, że dziurawy sprzęt to nie śmieci, ale idealny materiał do stworzenia prawdziwej cudownej kuchenki, działającej na zwykłych świeczkach. Jej konstrukcja wygląda nietypowo i może nawet nasuwać myśli, czy takie „urządzenie” faktycznie działa. Sekret jej efektywności tkwi jednak w surowych prawach fizyki.

Przygotowanie i działanie

Jeśli patelnia jest już dziurawa – świetnie. Jeśli nie, lub jest tylko jedna dziura, warto zrobić kilka otworów w dolnej części brzegów i kilka na górze.

Wykorzystałam starą dziurawą patelnię i stworzyłam z niej cudowną kuchenkę na świeczki - image 1

Do środka, na dno, należy włożyć 3-4 płaskie świeczki typu „tealight”. Właśnie „tealighty” są najlepsze, bo są niskie, stabilne i oddają maksymalne ciepło metalowym ściankom. Na świeczki można położyć niewielką metalową kratkę lub po prostu postawić obok dwie cegły bezpośrednio wewnątrz patelni, jeśli jest duża. Pomoże to równomiernie rozłożyć żar.

Na wierzch patelni-kuchenki stawia się talerz z jedzeniem lub mały metalowy kubek. Ważne, aby patelnia-podstawa była szersza niż naczynie, które podgrzewamy, aby ciepłe powietrze mogło swobodnie opływać ścianki.

Taka kuchenka nie zagotuje wiadra wody, ale jest w stanie podnieść temperaturę jedzenia do komfortowych 60-70 stopni. To prawdziwe wybawienie dla dań dla dzieci lub porannej kawy.

Czy zdarzyło Ci się kiedyś wykorzystać nieoczywiste rozwiązania w obliczu braku prądu? Podziel się swoimi doświadczeniami w komentarzach!