Styczeń na dobre rozgościł się, a sady i podwórka pokryła gruba, biała kołdra. Dla wielu ogrodników to czas odpoczynku, gdy na szklarnię spogląda się tylko przez szybę, wyczekując wiosny. Jednak doświadczeni działkowcy znają sekret: właśnie teraz, gdy za oknem mróz i śnieg, w szklarni wykonuje się najważniejszą pracę roku. Jeśli ją przeoczymy, wiosną będziemy się zmagać z „martwą” ziemią.

Do połowy stycznia ogród zazwyczaj śpi pod śniegiem. Kiedyś też uważałem, że zimą w szklarni nie ma nic do roboty. Jednak kilka lat temu zrozumiałem prostą prawdę, która diametralnie odmieniła moje zbiory. Teraz, gdy tylko nazbiera się śniegu, chwytam za łopatę i niosę „białe złoto” – nie na ścieżki, lecz do środka.

Dlaczego ziemia w Twojej szklarni dusi się z pragnienia?

Często zapominamy o podstawowej fizyce: dach szklarni chroni nie tylko przed wiatrem, ale i przed naturalnymi opadami. Podczas gdy gleba na zewnątrz, ukryta pod śniegiem, pozostaje wilgotna i żywa, wewnątrz szklarni powoli, lecz konsekwentnie wysycha, zamieniając się w martwy pył. Latem podlewamy rośliny każdego dnia, a zimą po prostu zamykamy drzwi i zostawiamy ziemię własnemu losowi na kilka miesięcy.

To katastrofa dla życia glebowego. Żyją tam miliony pożytecznych mikroorganizmów i dżdżownic, które potrzebują wilgoci nawet zimą. Jeśli ziemia całkowicie wyschnie (a w szklarni zimą dzieje się to bardzo intensywnie), ta mikroflora ginie. Wiosną, gdy spróbujesz posadzić pierwsze sałaty, gleba będzie twarda, przesuszona i „martwa”. Odbudowa równowagi wilgoci jest teraz pierwszym krokiem do obfitych plonów pomidorów i ogórków.

Śnieg jest lepszy niż jakakolwiek woda z kranu

Sceptycy zapytają: „Dlaczego mam się męczyć z łopatą? Czy nie mogę wiosną po prostu nalać wody z węża?”

Różnica jest gigantyczna. Śnieg działa zupełnie inaczej. To tzw. „woda roztopowa” – jest miękka, pozbawiona wapnia, chloru i innych dodatków, które znajdziemy w wodzie z kranu. Powoli topniejąc, śnieg wsiąka głęboko w grunt, zamiast spływać po powierzchni i tworzyć kałuże, jak dzieje się po nagłym polaniu dużą ilością wody.

Co więcej, śnieg pełni niezwykle ważną funkcję „sanitarną”. Pomaga wypłukać z gleby nadmiar soli, który nagromadził się latem podczas intensywnego nawożenia warzyw. To naturalny, stworzony przez naturę sposób na oczyszczenie gruntu, który otrzymujesz zupełnie za darmo.

Naturalna kołdra przeciwko przemarzaniu

Nie zapominajmy też o izolacji termicznej. Gruba warstwa śniegu działa jak puchowa kołdra. Nawet gdy na zewnątrz panuje -20°C, ziemia pod śniegiem w szklarni nie zamarza tak głęboko. Chroni to strukturę gleby przed zwięzłością. Jeśli zostawimy ziemię nagą, zmarznie na kamień, a wiosną stracimy mnóstwo czasu i sił, próbując ją przekopać.

Staram się nasypać do szklarni przynajmniej 50-80 centymetrów śniegu. Na początku wydaje się to dużo, ale śnieg szybko się ubija. Jeśli zima jest obfita w opady, powtarzam ten proces kilka razy.

Zamiast drzemać zimą, napełnij szklarnię śniegiem. Ten sekret gwarantuje bujne plony. - image 1

Czy drzwi powinny być otwarte?

To odwieczna dyskusja ogrodników. Przetestowałem oba warianty i jestem mocno przekonany: przez większość zimy drzwi powinny być zamknięte.

Dlaczego? Otwarte drzwi powodują przeciągi, które jeszcze bardziej wysuszają glebę (zimne powietrze jest bardzo suche). Ponadto silne zimowe wiatry mogą uszkodzić samą konstrukcję szklarni. Wietrzenie jest potrzebne tylko podczas odwilży, gdy temperatura wzrasta powyżej zera – pomaga to uniknąć pleśni na drewnianych konstrukcjach. Ale gdy mrozi – trzymaj szklarnię szczelnie zamkniętą.

Ważna zasada: jaki śnieg nieść?

Tutaj wielu popełnia błąd. Do szklarni niosimy tylko czysty śnieg z trawnika lub środka ogrodu.

Kategorycznie zabrania się używania śniegu uprzątniętego z podjazdów czy kostki brukowej, jeśli posypywaliśmy tam sól lub chemiczne rozpuszczalniki. Własnymi rękami zabijemy ziemię w szklarni, a jej odbudowa zajmie nie jeden rok.

Śnieg sypiemy luźno, nie ubijamy go w bryły lodu.

Prognoza pogody: „Syberyjski oddech” już nadchodzi: na Litwie przewidują najsilniejsze mrozy od lat – przygotuj się już teraz

Rezultat, który sprawi, że sąsiedzi będą zazdrościć

Korzyści zauważysz już w marcu. Podczas gdy sąsiedzi będą zmagać się z próbami „rozmarznięcia” i nawodnienia swojej twardej jak beton ziemi, grunt w Twojej szklarni będzie już wilgotny, pulchny i pachnący wiosną. Moje doświadczenie pokazuje: w szklarniach, które zimą otrzymywały śnieg, rzodkiewki i sałaty kiełkują wcześniej i rosną szybciej. Sadzonki pomidorów łatwiej wgryzają się w taką ziemię, bo jest ona „żywa”. Dlatego zachęcam wszystkich – za każdym razem odśnieżając ścieżki, nie wyrzucajcie śniegu w bezsensowne hałdy na brzegu. Noście go do szklarni. To najlepsza inwestycja w przyszłe zbiory, która nic Was nie kosztuje, poza odrobiną aktywności fizycznej.

Co o tym sądzisz?

Twoja opinia jest ważna! Napisz komentarz poniżej lub udostępnij artykuł znajomym.